Jeszcze kawałek i będę u Lily. Dzień zapowiadał się na na prawdę przyjemny. Słońce miło przygrzewało w policzki.
Ciągle myślałam o tym co się stało w sobotni, późny wieczór. Myślałam ciągle o tym mężczyźnie, który nie uratował.
Z zamyślenia wyrwała mnie postać Lily, która już machała do mnie radośnie.
- Hejka. - Przywitałam się.
- No hej... Nie chce mi się iść do szkoły. - Wyznała.
Uśmiechnęłam się do niej szeroko i poszłyśmy do szkoły. Nie mówiłem jej nic o moich przeżyciach. Droga minęła oczywiście radośnie, jak zawsze.
- Ashtona dzisiaj nie będzie dzisiaj w szkole. - Powiedziałam kiedy wchodziłyśmy do szkoły.
- Wiesz dlaczego?
- yy.. Jechał z mamą do babci bo jest chora i miał tam trochę pomóc.
Poszłyśmy pod razu pod sale nr 15, gdzie miałyśmy pierwszą lekcje, czyli historię.
Ciągle myślałam o tym co się stało w sobotni, późny wieczór. Myślałam ciągle o tym mężczyźnie, który nie uratował.
Z zamyślenia wyrwała mnie postać Lily, która już machała do mnie radośnie.
- Hejka. - Przywitałam się.
- No hej... Nie chce mi się iść do szkoły. - Wyznała.
Uśmiechnęłam się do niej szeroko i poszłyśmy do szkoły. Nie mówiłem jej nic o moich przeżyciach. Droga minęła oczywiście radośnie, jak zawsze.
- Ashtona dzisiaj nie będzie dzisiaj w szkole. - Powiedziałam kiedy wchodziłyśmy do szkoły.
- Wiesz dlaczego?
- yy.. Jechał z mamą do babci bo jest chora i miał tam trochę pomóc.
Poszłyśmy pod razu pod sale nr 15, gdzie miałyśmy pierwszą lekcje, czyli historię.
***
Nie mogłam się skupić na lekcji. Ciągle myślałam o tym pocałunku. Bardzo chciałam o tym wszystkim pogadać z Eli ale bałam się. Po za tym widziałam, że też się czymś martwi.
- Co jest? - Spytałam kiedy siedziałyśmy pod szafkami czekając na lekcję.
- Nic.
- Oh no przecież widzę.
- Na prawdę nic mi nie jest. Źle spałam. - Uspokajała mnie.
Fakt. Eli ma arytmię, problemy z tarczycą i częste zawroty głowy. Bierze dużo tabletek i często nie może spać w nocy.
- Co jest? - Spytałam kiedy siedziałyśmy pod szafkami czekając na lekcję.
- Nic.
- Oh no przecież widzę.
- Na prawdę nic mi nie jest. Źle spałam. - Uspokajała mnie.
Fakt. Eli ma arytmię, problemy z tarczycą i częste zawroty głowy. Bierze dużo tabletek i często nie może spać w nocy.
Do domu wracałam sama. Eli szła do biblioteki zrobić projekt. Stwierdziła, że tylko bym się tam znudziła. To prawda. Był to projekt na historię, czyli zupełnie nie moja bajka.
Po drodze weszłam zrobić zakupy. W supermarkecie zeszło mi trochę czasu. W domu byłam po 16:00. Rodzice byli w pracy, a że jestem jedynaczką, jak Elizabeth, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Na początek odrobiłam prace domowe i trochę się poczułam. Na następny dzień miała mieć sprawdzian z historii. Siedziałam z Elizabeth także nie było tak źle.
Przesunęłam w salonie wszystkie fotele i kanapę na tyle ile mogłam. Włączyłam muzykę i oddałam się emocjom. Taniec to był dla mnie jedyny sposób na relaks, na bycie prawdziwą sobą. Od dziecka byłam bardzo ruchliwa i energiczna. Zapisanie przez rodziców mnie na balet to najlepsze co mogło im wtedy przyjść do głowy.
Po drodze weszłam zrobić zakupy. W supermarkecie zeszło mi trochę czasu. W domu byłam po 16:00. Rodzice byli w pracy, a że jestem jedynaczką, jak Elizabeth, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Na początek odrobiłam prace domowe i trochę się poczułam. Na następny dzień miała mieć sprawdzian z historii. Siedziałam z Elizabeth także nie było tak źle.
Przesunęłam w salonie wszystkie fotele i kanapę na tyle ile mogłam. Włączyłam muzykę i oddałam się emocjom. Taniec to był dla mnie jedyny sposób na relaks, na bycie prawdziwą sobą. Od dziecka byłam bardzo ruchliwa i energiczna. Zapisanie przez rodziców mnie na balet to najlepsze co mogło im wtedy przyjść do głowy.
***
Wracałam do domu po 17:00. Szłam zatłoczonymi ulicami. Szczerze wolałam takie niż puste i ciemne. W końcu wyrwałam się z tłoku i znalazłam się na ulicy osiedla. Miałam jeszcze z pół godziny marszu. Nie spieszyło mi się za bardzo. W domu głównymi tematami jest to, że mam rzucić tą pracę oraz na jakie studia mam iść. Według nich mam iść na prawo albo medycynę. Tata jest prawnikiem, więc córka tez musi być w śmietance towarzyskiej. Mama jest architektem wnętrz ale stanowczo namawia mnie na medycynę. Jej niespełnione marzenie. Ja... Ja chcę iść na studia gastronomiczne, chcę otworzyć własną restaurację, ale dla nich to jest coś nie do zaakceptowania. Gotowanie było moją pasją. Rozmyślając nad tym szłam ze spuszczą głową. Nagle w coś, a raczej w kogoś, wyleciałam i wylądowałam na chodniku.
- Hej... Nic ci nie jest? - Usłyszałam głos mężczyzn, który był mi już znany.
- Nie... - Wyciągnął do mnie rękę i od razu z tego skorzystałam.
- Przeprasza... Zamysliłem się. - Zaczął się tłumaczyć.
- Nic się nie stało... Ja też się zamyśliłam. - Odparłam i uśmiechnęłam się do niego.
- Jak się czujesz... Po sobocie?
- Dzięki tobie dobrze. - Odpowiedziałam całkowicie szczerze.
Dopiero wtedy się uśmiechnął. Słabo bo słabo i pod nosem ale zawsze.
- Jak masz na imię? - Zapytał.
- Elizabeth.
- Ja jestem Ed.
Ed był nieco wyższy ode mnie. Dopiero teraz zauważyłam, że miał na plecach futerał z gitarą.
- Grasz?
- Tak... Pogrywam sobie troszkę. A ty grasz na czymś? - Był lekko skrepowany ale uroczy.
- Tak. Na gitarze, pianinie i skrzypcach.
Nagle poczułam dźwięk sms w moim telefonie.
Od: Mama
Za pięć minut widzę Cię w domu! Zapomniałaś, że goście przyjeżdżają.
- Hej... Nic ci nie jest? - Usłyszałam głos mężczyzn, który był mi już znany.
- Nie... - Wyciągnął do mnie rękę i od razu z tego skorzystałam.
- Przeprasza... Zamysliłem się. - Zaczął się tłumaczyć.
- Nic się nie stało... Ja też się zamyśliłam. - Odparłam i uśmiechnęłam się do niego.
- Jak się czujesz... Po sobocie?
- Dzięki tobie dobrze. - Odpowiedziałam całkowicie szczerze.
Dopiero wtedy się uśmiechnął. Słabo bo słabo i pod nosem ale zawsze.
- Jak masz na imię? - Zapytał.
- Elizabeth.
- Ja jestem Ed.
Ed był nieco wyższy ode mnie. Dopiero teraz zauważyłam, że miał na plecach futerał z gitarą.
- Grasz?
- Tak... Pogrywam sobie troszkę. A ty grasz na czymś? - Był lekko skrepowany ale uroczy.
- Tak. Na gitarze, pianinie i skrzypcach.
Nagle poczułam dźwięk sms w moim telefonie.
Od: Mama
Za pięć minut widzę Cię w domu! Zapomniałaś, że goście przyjeżdżają.
- Coś się stało? - Spytałam, widząc że posmutniałam.
- Musze już iść...
- Mogę twój numer? - Spytałam niepewnie.
- Tak jasne! W końcu muszę Ci się jeszcze jakoś odwdzięczyć.
Wyciągnęła marker z kieszenie, a on podwinął rękaw. Ostatecznie numer zapisałam mu na dłoni, gdyż z powodu licznych tatuaży nie było miejsca.
Szybko się z nim pożegnałam i podbiegłam do domu.
- Musze już iść...
- Mogę twój numer? - Spytałam niepewnie.
- Tak jasne! W końcu muszę Ci się jeszcze jakoś odwdzięczyć.
Wyciągnęła marker z kieszenie, a on podwinął rękaw. Ostatecznie numer zapisałam mu na dłoni, gdyż z powodu licznych tatuaży nie było miejsca.
Szybko się z nim pożegnałam i podbiegłam do domu.
***
Wykompana siedziałam na kanapie i oglądałam jakaś komedię. Tata z mamą pojechali do rodziny i wpadli tylko na chwilę żeby zabrać jakieś rzeczy. Strasznie się nudziłam, a nie chciało mi się już tańczyć. Elizabeth wspominała, że dzisiaj na jakichś gości, a do Asha bałam się napisać. Hej, co tam u ciebie? mogło być trochę nie na miejscu.
Poszłam zrobić sobie tosty i frytki. Ci co mnie nie znają zawsze nie mogą uwierzyć, że jestem strasznym żarłokiem, bo szczerze muszę przyznać, że nie widać tego po mnie. W miedzy czasie zrobiłam jeszcze sobie herbatkę, mój ulubiony napój. Mogę ją pić bez końca i mi się nigdy nie znudzi.
Cały czas myślałam o tym wszystkim co się teraz stało, czyli o Ashu. Nie chciałam żeby na następny dzień przyszedł do szkoły, ale wiedziałam, że prędzej czy później spotkamy się i będziemy musieli o tym porozmawiać. Eli nic nie wie. Kiedy spotkamy się w trójkę od razu się czegoś domyśli.
Rozmyślając tak nawet nie zauważyłam, że zjadłam już tosty i frytki.
Poszłam do swojego pokoju i włączyłem laptopa. Weszłam w folder z naszymi zdjęciami i zaczęłam wspominać. Miałam zapisane zdjęcia od pierwszego dnia w przedszkolu. Od razu przypadliśmy sobie do gustu. Wspólnie spędzane wakacje. Wyjazdy pod namiot.... Nagle poczułam, że po moim policzku spływa łza. Była w niej radość, jak o obawa co się zaraz stanie. Zamknęłam laptopa. Za dużo wspomnień jak na jeden raz, a zwłaszcza w takiej sytuacji w jakiej się teraz znajduję. Wtuliłam się w miękka poduszkę i ominęłam kołdrą. Marzyłam tylko o tym żeby się wyspać.
Poszłam zrobić sobie tosty i frytki. Ci co mnie nie znają zawsze nie mogą uwierzyć, że jestem strasznym żarłokiem, bo szczerze muszę przyznać, że nie widać tego po mnie. W miedzy czasie zrobiłam jeszcze sobie herbatkę, mój ulubiony napój. Mogę ją pić bez końca i mi się nigdy nie znudzi.
Cały czas myślałam o tym wszystkim co się teraz stało, czyli o Ashu. Nie chciałam żeby na następny dzień przyszedł do szkoły, ale wiedziałam, że prędzej czy później spotkamy się i będziemy musieli o tym porozmawiać. Eli nic nie wie. Kiedy spotkamy się w trójkę od razu się czegoś domyśli.
Rozmyślając tak nawet nie zauważyłam, że zjadłam już tosty i frytki.
Poszłam do swojego pokoju i włączyłem laptopa. Weszłam w folder z naszymi zdjęciami i zaczęłam wspominać. Miałam zapisane zdjęcia od pierwszego dnia w przedszkolu. Od razu przypadliśmy sobie do gustu. Wspólnie spędzane wakacje. Wyjazdy pod namiot.... Nagle poczułam, że po moim policzku spływa łza. Była w niej radość, jak o obawa co się zaraz stanie. Zamknęłam laptopa. Za dużo wspomnień jak na jeden raz, a zwłaszcza w takiej sytuacji w jakiej się teraz znajduję. Wtuliłam się w miękka poduszkę i ominęłam kołdrą. Marzyłam tylko o tym żeby się wyspać.
***
Leżałam już po prysznicu i w ulubionej piżamie. Gośćmi okazali się oczywiście koledzy taty z kancelarii. Nudny wieczór gwarantowany. Jeden przyszedł ze swoją córkę w moim wieku. Rozpuszczona paniusia. Ulgą było dla mnie ściągnięcie szpilek i wskoczenie w wygodne papcie. Już chciałam iść spać, ale dostałam sms. Leniwie odblokowałam telefon. Od:Numer nieznany.
Dobranoc :D /Ed
Dobranoc :D /Ed
Do:Ed
Dobranoc ^^
Dobranoc ^^